Gazetka szkolna nr 2 Zespołu Szkół nr 1 w Bełżycach

 
 

 „Brałem udział w akcji pod Arsenałem"

Jest rok 1942. Dzisiaj siedzę w siedzibie i czekam na rozkazy. Razem ze mną jest tu jeszcze kilku chłopaków. Wszyscy czyścimy nasze pistolety, sam nie wiem ,dlaczego, bo czyściliśmy je już po trzy razy. W kącie stoi kilka stenów - Anglicy zrzucili je wczoraj w lesie. One też były czyszczone już kilka razy. Wszystko przez to, że złapali Rudego. Podobno planowana jest na jutro akcja, mająca na celu jego odbicie, ale teraz pozostaje nam tylko czekać. Nagle słychać skrzypnięcie drzwi. W tym samym momencie wszyscy mieliśmy już je na muszce. Na szczęście to byli nasi - Zośka, Alek i inni.
- Prawidłowo - powiedział Alek - Nigdy nie wiadomo kto może wejść, ale następnym razem nie zapomnijcie załadować.
Faktycznie. Nasze magazynki leżały na stole, przecież wyjęliśmy je na czas czyszczenia.
- No, nieważne - pocieszył nas Zośka - Ale na drugi raz uważajcie.
Alek trzymał w ręce jakiś papier, podszedł z nim do stołu i kazał nam podejść. Był to chyba plan akcji. Nareszcie! Odbijemy Janka!
- Słuchajcie - zaczął Zośka - samochód przewożący więźniów będzie przejeżdżał koło Arsenału, tam jest idealne miejsce na zasadzkę.
- Zadanie nie ma prawa się nie powieść - powiedział Alek - przegrana nie wchodzi w rachubę!
Nad planem siedzieliśmy długo i każde, chociaż najmniejsze posunięcie ,sprawdzaliśmy po kilka razy, na wszystkie możliwe sposoby.
- No - powiedział Alek - przed akcją trzeba się wyspać, idźcie do domów i odpocznijcie.
Kiedy wyszedłem na dwór, stwierdziłem, że za dziesięć minut zaczyna się godzina policyjna i przyspieszyłem. W domu położyłem się spać, myśląc o nadchodzącym dniu. Rano, kiedy poszedłem na umówione miejsce, wszyscy już na mnie czekali.
- Wreszcie jesteś !Niedługo zaczynamy.
Wsiadłem do samochodu z Zośką i trzema chłopakami. Zbliżała się chwila, w której rozpęta się piekło.
- Jest! - usłyszałem - Jedzie!
Faktycznie, już jechała ciężarówka z więźniami. zobaczyłem, jak Alek zajeżdża mu drogę. Ktoś wrzucił do kabiny kierowcy koktajl Mołotowa. Podjechaliśmy bliżej i wyskoczyliśmy z wozu. Zaczęła się strzelanina. Z tyłu ciężarówki wyskoczyło dwóch Niemców, jeden dostał od razu, a drugi schował się za pojazdem. Zdjąłem go celnym strzałem z pistoletu. Udało się! Odbiliśmy Rudego! Zabraliśmy jeńców i zaczęliśmy się zbierać. Nagle usłyszałem strzał od strony bramy i zobaczyłem zataczającego się Alka - trzymał się za brzuch. Cały niemiecki patrol schował się za bramą. Padłem na ziemię. Nie mogliśmy się ruszyć, bo Niemcy cały czas strzelali. Jednak Alek rzucił granat! Mamy szansę! Zerwaliśmy się i poprowadziliśmy celny ostrzał. Jeden z Niemców schował się za kolumnę, ale na chwilę się odsłonił i to go zgubiło. Zabraliśmy Alka i Rudego i ulotniliśmy się.
.......................................................................................................................
Drugi dzień po akcji. Alek i Rudy są w ciężkim stanie. Podobno mogą nie przeżyć. Całą noc nie spałem. Nazajutrz dowiedziałem się, że obaj nie żyją. To był najgorszy dzień w moim życiu - straciłem dwóch przyjaciół naraz. Ale nie można się poddawać! Trzeba walczyć do końca! Polska żyła, żyje i będzie żyć! Nie zginie! Nie podda się!


Maciej Poleszak
kl. II D gimnazjum