|
|
|
|
|
„Byłem świadkiem ślubowania rycerskiego Zbyszka z Bogdańca.”
W tawernie pod Lutym Turem przesiadywałem kilka dni. ..
Pewnego wieczoru przybyło dwóch mężczyzn- jeden starszy, lat około
czterdziestu, wysoki i silny rycerz. Drugi młodszy, wyglądał na 18 lat.
Usiedli przy moim stole. Zapytałem się ich, jak się nazywają.
Starszy mi odpowiedział – Jestem Maćko z Bogdańca, a to mój siostrzeniec,
Zbyszko. A ty jak się nazywasz? – Zapytał się Maćko.
Odpowiedziałem – Ja jestem Wojciech z Bełżyc.
Tak ciągnęła się rozmowa, aż nagle jakiś mężczyzna, wyglądający na
królewskiego posłańca, wszedł do tawerny, stanął w drzwiach, rozwinął papier i
powiedział:
-Zaraz przybędzie księżna Anna Danuta
Niebawem pojawiła się księżna, a za nią panny dworskie, niektóre starsze,
niektóre młodsze. Danuta stanęła na środku pokoju i powitała zebranych.
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus !
- Na wieki wieków , amen! Cała tawerna odpowiedziała
Gdy mieliśmy z Maćkiem i Zbyszkiem wyjść, zapytała się, czy my szlachta i
poprosiła, żebyśmy przedstawili się. W sali zrobiło się głośno. Nagle wszedł
mnich i zapytał księżnej, dlaczego nie zatrzymała się u nich w klasztorze.
Mnich upierał się, żeby poszła teraz do nich, ale Anna Danuta nie chciała.
Powiedziała, że przyjdzie na poranną mszę, a nie teraz, bo nie chce budzić
innych mnichów.
Człowiek zgodził się i wyszedł. Księżna zawołała Danuśkę, żeby zaśpiewała. Z
panien dworskich wystąpiła młoda, 12-letnia dziewczynka. Weszła na stół i
zaczęła śpiewać. Zbyszkowi bardzo podobał się jej głos, i nie tylko głos.
Wyglądało na to, że się w niej zakochał. Śpiewała, nagle zza stołu wstał tęgi
mężczyzna i stół przechylił się. Danusia straciła równowagę i spadała. Zbyszko
podbiegł i chwycił ją zręcznie. Zapytał się, czy ma swojego rycerza. Następnie
złożył jej ślubowanie rycerskie. Biorąc wszystkich zebranych za świadków
złożył rotę ślubowania. Jej słowa brzmiały następująco: „Ślubuję jej i że
stanąwszy w Krakowie powieszę pawęż na gospodzie, a na niej kartę, którą mi
uczony w piśmie kleryk foremnie napisze: jako panna Danuta Jurandówna
najurodziwsza i najcnotliwsza między pannami, które we wszystkich królestwach
bydlą. A kto by temu się przeciwił, z tym będę się potykał póty, póki sam nie
zginę”. Danusia się zgodziła i weszli mnisi z jedzeniem.
I tak się to skończyło. Rano księżna poszła do klasztoru na mszę.
Wojciech Sobiepan
klasa I c gimnazjum
|
|
|